Och, jak ja uwielbiam ludzi, którzy uważają, że wszystko wiedzą. Posiedli wiedzę absolutną, znają wszystkich wokół i są w stanie ocenić dokładnie wszystko. A jakże są nieomylni w swych osądach! Szczególnie lubią krytykować tych co praktycznie nie znają. Ot choćby gdy ktoś nie przyjdzie do pracy to z pewnością z lenistwa. Bo się wstać nie chciało. Na pewno nie dlatego, że czuł się potwornie źle. I na pewno cały dzień oddawał się rozrywkom! Bo z pewnością się w tym czasie nie leczył, a już na bank nie leżał w łóżku i nie skręcał się z bólu. Bo ci "leniwi" zawsze czują się dobrze i tylko szukają wymówek by czegoś nie zrobić. Nie należy się też o nich niepotrzebnie martwić. Najlepiej zastanowić się jak takiemu dokopać gdy się już łaskawie pojawi. Może to ja jestem dziwna... ale jak kogoś nie ma to się interesuję: dlaczego? Może coś się stało? Różne rzeczy się dzieją. Często zupełnie różne od tego co zakładamy. Lecz przecież ludzie lubią mieć rację. O ho ho, uwielbiają! Nawet jak nie są pewni to chętnie swoją wiedzą dzielą się z innymi. Wszak są nieomylni, ich podejrzenia to pewność. Nie ma innej możliwości. Nie ma innej prawdy niż ich własna pewność. Odbija się to w każdej sferze. Tak samo jest z szybkim osądem leżącego człowieka na ziemi. Pijany to upadł. Co z tego, że mogła się wydarzyć zupełnie inna rzecz: został pobity, zasłabł, ma cukrzycę itp. Nie, na bank pijany. Ominąć i zostawić. Zdarzyło się, że znalazłam taką faktycznie pijaną kobietę. Leżała obok ławki, najpewniej z niej spadła. Torebka obok, rzeczy rozrzucone wokół. Fakt - była pijana. I co? Miałam ją zostawić? Wieczór, ciemno, pojedynczy przechodnie po prostu omijali udając, że nie widzą. Podeszłam, kobieta ocknęła się. Pomogłam wstać. Pozbierałam rzeczy, złożyłam telefon, zapytałam po kogo dzwonić. Kobieta koło 50-tki wracała z imprezy, ktoś miał ją podrzucić pod dom, a znalazła się pod ławką. Ciekawe czy to znajomi? Mogę zgadywać ale prawdy się nie dowiem. Wykrztusiła z siebie kilka razy "musisz być aniołem!". Rozbawiło mnie to wielce bo faktycznie na ludzi nie można liczyć. Jak ktoś wyciąga pomocną dłoń to nie może być człowiekiem. Zadzwoniłam, opisałam gdzie się znajdujemy i kazałam kobiecie poczekać. Poprosiła żebym poczekała z nią. Zostałam. Wysłuchałam smutnej historii o dzieciństwie tejże kobiety. Czasami ciężko mi zrozumieć dlaczego tak wiele tragedii dzieje się tuż obok i nikt z tym nic nie robi. Każdy tylko się wymądrza, a gdy potrzebne jest faktyczne działanie to nie ma chętnych. Nie możesz liczyć na znajomych, nawet na własną rodzinę. Na prawo też nie można liczyć. Na nic. Po kobietę zjawiły się dwie panie. Szczerze mówiąc odetchnęłam bo fala przygnębienia jaka mnie ogarnęła rosła bardzo niebezpiecznie. Nie wiadomo nawet jakich słów używać - czy pocieszać czy tylko słuchać?
Ludzie lubią oceniać. Szczególnie gdy obiekt ich oceny mocno się od nich różni. Najłatwiej oceniać coś czego się nie zna.
Marudzenie w stylu dowolnym, okraszone poranną tudzież wieczorną kawą z wyrazistym dodatkiem carpe noctem, refleksją nad światem i gatunkiem ludzkim - o wszystkim i o niczym, czyli pospolita obywatelka w natarciu.
czwartek, 26 lutego 2015
środa, 11 lutego 2015
::Hejt w internecie::
Zawsze mnie to zastanawia. Ilekroć spotykam się z przejawem "hejtu". Zaraz zaraz.. co to właściwie jest? Hejter hejter... po polsku to będzie nienawistnik. Tak, zdecydowanie. Osoba pełna nienawiści, często niepopartej konkretnym powodem. Taka nienawiść dla nienawiści. Pytanie nasuwa mi się jedno... po co? Oczywiście wiem, że ja sobie narzekam całkiem swobodnie jak leci ale zawsze mam jakiś konkretny powód. Do tego narzekam sobie tutaj nikomu specjalnie nie wadząc. Ot, taka zachcianka. "Hejterzy" zaś... oni lubią bruździć wszędzie i wszystkim.Czy mają rację czy nie, czy na temat czy też niekoniecznie.. nie ważne! Liczy się wtrącenie swoich bezwartościowych tekstów. Najlepiej anonimowo byle komu. Gdzie popadnie. Byle wtrącić. Co jest z tymi ludźmi nie tak? Nie mają własnego życia? Hobby? Pracy? Innych zajęć? Czy myślą w ogóle? Jaka to kategoria wiekowa? Aż mnie korci by zrobić badania na ten temat.. tylko jak dobrać próbę? Anonimowa ankieta w internecie? Złapią przynętę? Co jeśli wpiszą tylko bzdury i jedynie "shejtują"? Bez sensu... nawet szkoda czasu by się tą osobliwą grupą zajmować. Byli, są i będą. Tak samo jak robaki. O, robali jest sporo i wytępić ciężko. Z chwastami podobnie. Cóż, część ekosystemu. Nadal jednak nie znam odpowiedzi na koronne pytanie "po co?". Dla zabawy? Dla podniesienia własnego ego? Dla wątpliwej sławy? Może jest to swego rodzaju próba zwrócenia na siebie uwagi? Tudzież pospolita zazdrość, że ktoś coś tworzy i inni to doceniają lub się tym interesują? Nie wiem, naprawdę nie wiem.. ale czy w końcu muszę wszystko rozumieć?
środa, 4 lutego 2015
::Ostatnio...::
...zbyt zajęta byłam marudzeniem na żywo. Okazji nie brakowało czy to w domu, pracy czy też u przyjaciół. Gdyby się tak zastanowić to można dosłownie na wszystko. I jest to rzecz nader wzruszająca.
Ostatnio wybitnie bawią mnie ludzie wokół. Przejmują się rzeczami nieistotnymi, wytykają jak mogą potknięcia innych i toną w hipokryzji. Nie próbują zrozumieć drugiej strony, a jedynie kierują się własnymi odczuciami. Znawcy wszystkiego i niczego. Ostatnio nawet nie chce mi się wdawać w dyskusje. Są równie jałowe co irytujące. Ostatnio nawet nie chce mi się rozmawiać. Szkoda czasu i energii. Milczenie jest nie tyle złotem co lekarstwem, które działa powoli acz skutecznie.
Ostatnio wybitnie bawią mnie ludzie wokół. Przejmują się rzeczami nieistotnymi, wytykają jak mogą potknięcia innych i toną w hipokryzji. Nie próbują zrozumieć drugiej strony, a jedynie kierują się własnymi odczuciami. Znawcy wszystkiego i niczego. Ostatnio nawet nie chce mi się wdawać w dyskusje. Są równie jałowe co irytujące. Ostatnio nawet nie chce mi się rozmawiać. Szkoda czasu i energii. Milczenie jest nie tyle złotem co lekarstwem, które działa powoli acz skutecznie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)